4 październik 2019

Vladimir Nabokov: Obrona Łużyna - Recenzja

fot. nadesłane
Hipoteza jakoby życie było dobre, a śmierć - zła, w twórczości Vladimira Nabokova nie obowiązuje, tak czy inaczej nie zawsze i nie wszędzie. Ponieważ tytułowy bohatera jego Obrony Łużyna wiedzie los „tragiczny”, decyduje się na samomat. Czy jednak ponosi porażkę?... A może zwycięża? Toż jak głosił Epikur: Nieobecność bólu to rozkosz.
Koronawirus
kujawsko-pomorskie
599
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA
Spoilery.

Fascynacja Vladimira Nabokova entomologią jest faktem dosyć dobrze znanym. Poza nią autora Prawdziwego życia Sebastiana Knighta był takoż pasjonatem szachów. W Obronie Łyżyna, swojej trzeciej powieści, buduje dookoła nich oś fabuły. Co kluczowe - pomimo że królewska gra uważana jest za abstrakcyjną, a bohater dictum jest w niej mistrzem, dzieło z 1930 roku niepozbawione jest człowieczeństwa. Bynajmniej. Nieznośne zwyrodnienie Łużyna, w jakim świat rzeczywisty pląta się z szachami - przywodzące na myśl zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, generuje u czytelnika zrozumienie oraz współczucie. Gdy więc protagonista broni się, zyskuje posłuch. Trudno wyobrazić sobie brak bodajby odrobiny dlań łaskawości, czytając fragment jak ten:

„Nie mógł jednak ciągle zachowywać czujności, żyć w stałym napięciu uwagi: chwilami coś w nim słabło, beztrosko rozkoszował się partią zamieszczoną w gazecie i naraz, połapawszy się, stwierdzał smętnie, że znowu nie dopatrzył i w jego życiu dokonał się subtelny ruch, bezlitośnie kontynuujący feralną kombinację. Postanowił więc podwoić czujność, obserwować każdą sekundę życia, wszędzie bowiem mógł czaić się podstęp”.

Czy ten:

„Od tego dnia jednak nie miał ani chwili spokoju - trzeba było chyba wymyślić obronę przeciwko tej podstępnej kombinacji, wyzwolić się od niej, po to zaś należało odgadnąć jej ostateczny cel, jej wskazany przez los kierunek, to jednak nie wydawało się jeszcze możliwe. I myśl, że powtórzenie nastąpi, że zapewne trwa, była tak okropna, że miał ochotę zatrzymać zegar życia, przerwać w ogóle grę, zamrzeć, i przy tym spostrzegał, że ona nadal istnieje, że coś się szykuje, podpełza, rozwija, a on nie jest władny powstrzymać ruchu”. 

Jak ujął to Albert Camus: „Aby walczyć z abstrakcją trzeba być do niej podobnym”. Zapatrywanie się wszakże na Łużyna jako bohatera: geniusza-ofiarę, jest niewiele warte. W istocie rzeczy, chociaż Obrona orbituje wokół postaci szachisty, Nabokov nie czyni z niego moralnego jej aksjomatu - unika sentymentalizmu, nie gloryfikuje go. Oprócz tego twórca Lolity obchodzi się bez akcji i namiętności, a także unika oczywistych odpowiedzi. Boć można by powiedzieć, iż książka rosyjsko-amerykańskiego pisarza opowiada o losach cudownego dziecka - wunderkida - syna niespełnionego pisarza, ponieważ u Nabokova nie ma  nieistotnych zdań czy dialogów, byłoby to wyjaśnienie nieprzekonywające. Każdy następny akapit jawi się jako ważny - jak ważny jest każdy kolejny ruch na szachownicy. Powierzchowne czytanie Obrony Łużyna nie wchodzi stąd w grę. Jak powiedział kiedyś autor Zaproszenia na egzekujcę dobry czytelnik powinien: „mieć wyobraźnię, pamięć, słownik i pewną wrażliwość artystyczną”.

W początkowym ustępie powieści ciotka Łużyna tłumacząc mu zasady szachów, oznajmia z zadowoleniem: „Królowa jest najruchliwsza”. To stwierdzenie, a tym bardziej choćby drobne pojęcie o grze pociąga za sobą serię skojarzeń. I tak, Łużyn może odznaczać się jako KRÓL, a jego bezimienna narzeczona, jako KRÓLOWA; to wokół KRÓLA wszystko się toczy, aliści niewiele on robi - de facto Łużyn jest bohaterem biernym à la kafkowski Józef K. Sprzeciwia się swojemu stanowi rzeczy jedynie pod koniec. Przeciwnie KRÓLOWA. Nie bacząc na to, iż „ani jedno jego czułe dotknięcie nie przypomina zwyczajnych ludzkich objęć”, wybranka Łużyna nie pozostawia go samemu sobie. Na odwrót - bierze z nim ślub. I choć z uwagi na fakt, iż odciąga go tym samym od „pasji”, stwarzając skutkiem tego pozór antagonisty, w rzeczywistości jest bohaterem pozytywnym.

Wspomniany już wcześniej Albert Camus usnął opinię, że życie przeżyje się tym lepiej, im jaśniej zrozumie się jego absurdalność. Jedyną zaś konsekwencją świadomości absurdu może być bunt. Ponadto autor Obcego sformułował takoż obserwację, że w życiu przede wszystkim chodzi o to, by milczeć – wyzbyć się publiczności i umieć siebie osądzić.  Znaleźć równowagę pomiędzy czujną kulturą ciała i czujną świadomością życia. Porzucić wszelką pretensję i podjąć podwójną pracę wyzwolenia – od pieniędzy oraz od własnych próżności i podłości.

W swojej istocie, niezgodzie Łużyna daleko do racji Camusa. Acz bunt protagonisty Obrony jest zrozumiały, jest też infantylny.  Jego persona nie dba, albowiem o otoczenie, i krzywdzi wszystkich naokół. Skutkiem tego bohater powieści wprawdzie zwycięża nad bólem psychicznym czy fizycznym, nie mniej jednak przegrywa  jako człowiek.

W swoich Wykładach o literaturze Nabokov oznajmił: „Jakimże mędrcem byłby człowiek, gdyby poznał dobrze choćby pięć lub sześć książek”. Parafrazując słowa pisarza, można by orzec: Jakimże mędrcem byłby człowiek, gdyby poznał dobrze choćby Obronę Łużyna. 
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
kujawsko-pomorskie
599
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Brodnicy